piątek, 8 stycznia 2016

3. Obiecaj mi to...

 Serdecznie przepraszam za nieregularne odcinki, postaram się to jakoś uregulować.
***
Stałem obok łóżka Niny. Siedziała zagrzebana pod kołdrą i łkała, gdy wszedłem od razu się podniosła.
-  Prze. prze.. przepraszam - wyjąkałem i podszedłem do niej.
- Nie ma za co - odparła. - I tak nieważne
Patrzyłem w jej wielkie niebieskie oczy. Uśmiechnęła się smutno i wtuliła się w moją bluzę. Po chwili zauważyłem, że zasnęła. Delikatnie przełożyłem ją na łóżko i przykryłem. Jeszcze chwilkę patrzyłem jak słodko śpi i odszedłem do ... mojego pokoju.
***
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez zasłony. Nie umyłam wczoraj zębów... O zgrozo! I cóż to będzie? Wstałam i poszłam wziąć krótki prysznic.
Jebać ładne i proste włosy. Lepsze są loki - pomyślałam kompletnie zapominając o blondynie.
***
Gdzieś o piątej obudziłem się, było mi strasznie zimno. Dowlokłem się do mojej torby i zacząłem w niej szperać poszukując strzykawki, zapalniczki itd. W końcu nadszedł ten upragniony moment.
Raz jeden, drugi, trzeci... Kurwa mać... - kułem się i kułem ale nie mogłem trafić w żyłę, okropnie trzęsły mi się ręce. Nagle drzwi do pokoju Otworzyły się.
***
Oparłam się o framugę drzwi. Pod ścianą siedział Bill, na jego lewej ręce delikatnie odznaczały się siniaki. Westchnęłam i podeszłam do niego na miękkich nogach.
- Daj drugą rękę - rozkazałam stanowczo, wyciągając w jego stronę otwartą dłoń. - Proszę, druga ręka!P Po chwili ustąpił. Przymierzałam się chwilę, po czym stanowczo wbiłam igłę jego żyłę. Powoli zaczęłam wtłaczać narkotyk do jego krwiobiegu. Gdy skończyłam oparł głowę o ścianę. Splotłam nasze palce i popatrzyłam na niego z troską.
***    
Nie wiedziałem, co się dzieje. Czy Nina...? A może to jakieś chore urojenie?
Pamiętam... Jakiś czas temu miałem iść na odwyk, nie brać...
Omiotłem pokój powolnym spojrzeniem, zatrzymując się na dziewczynie siedzącej na kanapie. Jej piękne loki owijały się teraz dookoła zapłakanej twarzyczki.
- Czemu? Czemu mi to robisz? - mruczała pod nosem. - Bill
- Tak? - byłem zdezorientowany
- W czym Ci to pomaga?
Spytała i wyszła. Po prostu.
Zszedłem po schodach do salonu. Ona siedziała skulona na kanapie i płakała.
  - Nina? Czemu to zrobiłaś?
- Zależy mi na tym, żebyś nie cierpiał... Bill..
- Ta?
- Obiecaj mi, że już nie weźmiesz, proszę... - przeszywała mnie tymi ślepiami na wylot.. ie mogłem, cholera nie mogłem
- Obiecuję....
Nie umiałem, nie umiałem inaczej, zaczarowała mnie, przysięgam.

Później Nina zrobiła jedzenie, siedzieli. rozmawiali, oglądali filmy i się śmiali. Potem rozeszli się do pokoji. Bill nie wiedział, że dzień może być tak radosny.

2. Trzask drzwi

Gdy tak z nią siedziałem uświadomiłem sobie, jak bardzo zjebałem sprawę. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Szybko ją otarłem. Ta mała... czemu ja tu siedzę? Po co? Eh...
***
Widziałam, że ucieka wzrokiem, jego wielkie, piękne oczy niespokojnie biegały po całym pokoju. Nie dało się w tym spojrzeniu nie zauważyć raniczonego smutku, niepewności, rezygnacji...
Uniosłam rękę i delikatnie podniosłam jego podbródek, tak aby na mnie spojrzał. Gdy to zrobił po moim kręgosłupie przeszły ciarki. Zadrżałam.
Zimno Ci? - spytał.
- Nie, tak, nie wiem, nie...- wyjąkałam. - Po prostu chodzi o to,że... 
Bill powiedział coś w stylu ' sorry... eee... idę spać..' Nie wiem dokładnie, ponieważ dopadły mnie wówczas lekkie zawroty głowy. Siedziałam na kanapie dobre kilka godzin, rozmyślając co się tak właściwie stało. Miałam mętlik w głowie. Od nadmiaru wrażeń zasnęłam. Obudził mnie trzask drzwi. Wstałam jak oparzona,
- Cholerny drań - pomyślałam. - A ja u zaufałam..
Pobiegłam na górę, sprawdzić, czy została tu jego torba oraz ubrania. Sprawdziłam łazienkę, jego pokój i moją sypialnię. Gdy tylko zorientowałam się, że w domu go nie ma, wybiegłam na ulicę by go poszukać.
***
Szedłem ulicami Berlina. Kilka ćpunów, dziwek i dilerów. Podszedłem do jednego z nich i kupiłem sobie działkę
- Przecież nic jej nie obiecywałem - pomyślałem. - A poza tym... I tak już tam nie wrócę.
Byłem koło jakiś kibli, wszedłem wyjąłem sprzęt i dałem w żyłę. Święty spokój i szczęście zalały moje ciało. Po kilku minutach wstałem, włożyłem wszystko do torby i zacząłem się szlajać bez celu. Siedząc w parku zobaczyłem, że w moją stronę biegnie Nina.
***
Biegłam ile miałam sił, na moim łóżko odnalazłam liścik od Billa. Pisał, że dziękuje i już nie będzie robił kłopotu. Eh... Pobiegłam w stronę miejsca gdzie go spotkałam i jeszcze dalej. Już w parku zauważyłam chudego blondyna siedzącego na ławce.
- Bill - zawołałam. - Billy!
Patrzyłam w jego oczy. Tyle pytań nasuwało mi się na usta. Bill
***
Patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Zacząłem się śmiać, nie wiem co sobie myślała, że co? Przestanę ćpać zostanę jej rycerzem na białym koniu? Sorry dziewczynko, ale chyba ci się coś popierdoliło. Widziała to, że ćpałem. A ja nawet nie myślałem tego przed nią kryć. Pociągnęła mnie za rękaw kurtki, prosto do jej domu. Usiadła na kanapie, chowając twarz w dłoniach. Coś we mnie pękło. Opamiętałem się. 
- Bill... - zaczęła. - Powiedz mi... Tylko szczerze, ćpałeś prawda?
- Tak - powiedziałem lekko zmieszany.
- Proszę zostań - wyszeptała . - Zostań tu ze mną...
***
Tak bardzo nie chciałam żeby odchodził, tak bardzo...
- Chcę Ci pomóc, nie zrobię Ci k... - głos mi się załamał i szybko wbiegłam po schodach do swojego pokoju, chowając się w otchłani mojej pościeli.
Nie, nie nie nie! To nie tak... Nie tak miało być! On musi przestać.. Ale... Jak?! Jaka a jestem...
W tej chwili do pokoju wszedł Bill w ręce dzierżąc swoją torbę. Rzucił ją na podłogę i podszedł do łóżka.