Serdecznie przepraszam za nieregularne odcinki, postaram się to jakoś uregulować.
***
Stałem obok łóżka Niny. Siedziała zagrzebana pod kołdrą i łkała, gdy wszedłem od razu się podniosła.
- Prze. prze.. przepraszam - wyjąkałem i podszedłem do niej.
- Nie ma za co - odparła. - I tak nieważne
Patrzyłem w jej wielkie niebieskie oczy. Uśmiechnęła się smutno i wtuliła się w moją bluzę. Po chwili zauważyłem, że zasnęła. Delikatnie przełożyłem ją na łóżko i przykryłem. Jeszcze chwilkę patrzyłem jak słodko śpi i odszedłem do ... mojego pokoju.
***
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez zasłony. Nie umyłam wczoraj zębów... O zgrozo! I cóż to będzie? Wstałam i poszłam wziąć krótki prysznic.
Jebać ładne i proste włosy. Lepsze są loki - pomyślałam kompletnie zapominając o blondynie.
***
Gdzieś o piątej obudziłem się, było mi strasznie zimno. Dowlokłem się do mojej torby i zacząłem w niej szperać poszukując strzykawki, zapalniczki itd. W końcu nadszedł ten upragniony moment.
Raz jeden, drugi, trzeci... Kurwa mać... - kułem się i kułem ale nie mogłem trafić w żyłę, okropnie trzęsły mi się ręce. Nagle drzwi do pokoju Otworzyły się.
***
Oparłam się o framugę drzwi. Pod ścianą siedział Bill, na jego lewej ręce delikatnie odznaczały się siniaki. Westchnęłam i podeszłam do niego na miękkich nogach.
- Daj drugą rękę - rozkazałam stanowczo, wyciągając w jego stronę otwartą dłoń. - Proszę, druga ręka!P Po chwili ustąpił. Przymierzałam się chwilę, po czym stanowczo wbiłam igłę jego żyłę. Powoli zaczęłam wtłaczać narkotyk do jego krwiobiegu. Gdy skończyłam oparł głowę o ścianę. Splotłam nasze palce i popatrzyłam na niego z troską.
***
Nie wiedziałem, co się dzieje. Czy Nina...? A może to jakieś chore urojenie?
Pamiętam... Jakiś czas temu miałem iść na odwyk, nie brać...
Omiotłem pokój powolnym spojrzeniem, zatrzymując się na dziewczynie siedzącej na kanapie. Jej piękne loki owijały się teraz dookoła zapłakanej twarzyczki.
- Czemu? Czemu mi to robisz? - mruczała pod nosem. - Bill
- Tak? - byłem zdezorientowany
- W czym Ci to pomaga?
Spytała i wyszła. Po prostu.
Zszedłem po schodach do salonu. Ona siedziała skulona na kanapie i płakała.
- Nina? Czemu to zrobiłaś?
- Zależy mi na tym, żebyś nie cierpiał... Bill..
- Ta?
- Obiecaj mi, że już nie weźmiesz, proszę... - przeszywała mnie tymi ślepiami na wylot.. ie mogłem, cholera nie mogłem
- Obiecuję....
Nie umiałem, nie umiałem inaczej, zaczarowała mnie, przysięgam.
Później Nina zrobiła jedzenie, siedzieli. rozmawiali, oglądali filmy i się śmiali. Potem rozeszli się do pokoji. Bill nie wiedział, że dzień może być tak radosny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz