piątek, 8 stycznia 2016

2. Trzask drzwi

Gdy tak z nią siedziałem uświadomiłem sobie, jak bardzo zjebałem sprawę. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Szybko ją otarłem. Ta mała... czemu ja tu siedzę? Po co? Eh...
***
Widziałam, że ucieka wzrokiem, jego wielkie, piękne oczy niespokojnie biegały po całym pokoju. Nie dało się w tym spojrzeniu nie zauważyć raniczonego smutku, niepewności, rezygnacji...
Uniosłam rękę i delikatnie podniosłam jego podbródek, tak aby na mnie spojrzał. Gdy to zrobił po moim kręgosłupie przeszły ciarki. Zadrżałam.
Zimno Ci? - spytał.
- Nie, tak, nie wiem, nie...- wyjąkałam. - Po prostu chodzi o to,że... 
Bill powiedział coś w stylu ' sorry... eee... idę spać..' Nie wiem dokładnie, ponieważ dopadły mnie wówczas lekkie zawroty głowy. Siedziałam na kanapie dobre kilka godzin, rozmyślając co się tak właściwie stało. Miałam mętlik w głowie. Od nadmiaru wrażeń zasnęłam. Obudził mnie trzask drzwi. Wstałam jak oparzona,
- Cholerny drań - pomyślałam. - A ja u zaufałam..
Pobiegłam na górę, sprawdzić, czy została tu jego torba oraz ubrania. Sprawdziłam łazienkę, jego pokój i moją sypialnię. Gdy tylko zorientowałam się, że w domu go nie ma, wybiegłam na ulicę by go poszukać.
***
Szedłem ulicami Berlina. Kilka ćpunów, dziwek i dilerów. Podszedłem do jednego z nich i kupiłem sobie działkę
- Przecież nic jej nie obiecywałem - pomyślałem. - A poza tym... I tak już tam nie wrócę.
Byłem koło jakiś kibli, wszedłem wyjąłem sprzęt i dałem w żyłę. Święty spokój i szczęście zalały moje ciało. Po kilku minutach wstałem, włożyłem wszystko do torby i zacząłem się szlajać bez celu. Siedząc w parku zobaczyłem, że w moją stronę biegnie Nina.
***
Biegłam ile miałam sił, na moim łóżko odnalazłam liścik od Billa. Pisał, że dziękuje i już nie będzie robił kłopotu. Eh... Pobiegłam w stronę miejsca gdzie go spotkałam i jeszcze dalej. Już w parku zauważyłam chudego blondyna siedzącego na ławce.
- Bill - zawołałam. - Billy!
Patrzyłam w jego oczy. Tyle pytań nasuwało mi się na usta. Bill
***
Patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Zacząłem się śmiać, nie wiem co sobie myślała, że co? Przestanę ćpać zostanę jej rycerzem na białym koniu? Sorry dziewczynko, ale chyba ci się coś popierdoliło. Widziała to, że ćpałem. A ja nawet nie myślałem tego przed nią kryć. Pociągnęła mnie za rękaw kurtki, prosto do jej domu. Usiadła na kanapie, chowając twarz w dłoniach. Coś we mnie pękło. Opamiętałem się. 
- Bill... - zaczęła. - Powiedz mi... Tylko szczerze, ćpałeś prawda?
- Tak - powiedziałem lekko zmieszany.
- Proszę zostań - wyszeptała . - Zostań tu ze mną...
***
Tak bardzo nie chciałam żeby odchodził, tak bardzo...
- Chcę Ci pomóc, nie zrobię Ci k... - głos mi się załamał i szybko wbiegłam po schodach do swojego pokoju, chowając się w otchłani mojej pościeli.
Nie, nie nie nie! To nie tak... Nie tak miało być! On musi przestać.. Ale... Jak?! Jaka a jestem...
W tej chwili do pokoju wszedł Bill w ręce dzierżąc swoją torbę. Rzucił ją na podłogę i podszedł do łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz